Albo dla większego ‘dobra’
Albo dla większego ‘dobra’, albo wcale – złota zasada do wszystkiego
Paweł Kosiński SJ 24 sierpnia 2025, 07:00 źródło: https://deon.pl/
Słowa mają znaczenie, ocena innych także. Kontekst, w jakim pojawiają się nasze sądy, opinie o innych, jest nie mniej ważny. Słucham czy oglądam programy informacyjne, czytam wiadomości i komentarze, nawet na naszym portalu i nie mogę się nadziwić, jak bardzo daliśmy się wtłoczyć w atmosferę podejrzliwości, nieufności i często niewybrednych ataków.
Łatwość i dostępność dzisiejszych kontaktów medialnych, opinii, skojarzeń, parodii czy memów jest bardzo duża. Ich słabszą stroną – oczywiście nie biorąc pod uwagę celowych i kłamliwych komentarzy i złośliwych informacji – jest szybkość, brak głębszej refleksji, przewidywania reakcji i ewentualnych negatywnych skutków czy okoliczności tego rodzaju komunikatów, które potem krążą w sieci. Raz puszczone w obieg, są już poza naszą kontrolą i niełatwo je potem opanować czy ograniczyć ich negatywne oddziaływanie. Dużą i niekoniecznie pozytywną rolę odgrywa w tym pozorna internetowa anonimowość. W sieci bowiem zawsze zostawiamy swój ślad i możemy być po nim ‘namierzeni’.
„Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe” – to polskie przysłowie oddaje w dużym stopniu dynamikę, jaka powinna nas w jakiś sposób ukierunkowywać, kiedy myślimy o komunikacji w internecie i jej etycznych uwarunkowaniach. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to ani łatwe, ani intuicyjne. Te negatywne tendencje przez lata były podsycane przez różnego rodzaju media, a obecnie przez media społecznościowe zostało to spotęgowane do niewyobrażalnych rozmiarów. Moje pokolenie (senioralne) ma niemałe trudności, aby odnaleźć się w tym rwącym potoku bitów. Chcielibyśmy mieć poczucie, że potrafimy opanować te różne techniczne narzędzia i je wykorzystywać na własne usługi, ale coraz bardziej dociera do nas przykra prawda, że jesteśmy tylko trybikiem wielkiej machiny wykorzystywanym do pomnażania fortun głównych akcjonariuszy, najczęściej z Ameryki czy Chin.
Innym, złym przejawem dzisiejszej komunikacji między ludźmi jest wścibskość i plotkarstwo. Mówimy dużo o komunikacji, dostępie do wiedzy, prawach, który powinny nam przysługiwać, a kiedy sięgamy po telefon, bo on jest w 90% narzędziem i źródłem naszego codziennego zdobywania informacji i komunikacji z innymi, sprawy wydają się zmierzać w zupełnie innym kierunku. Jak mało jest dziś ludzi, którzy mają odpowiednią higienę psychiczno-duchowo-intelektualną, aby korzystać ze współczesnych możliwości komunikacji dla własnego pożytku i dla dobra innych.
Znamy też to kolejne przysłowie, że „o zmarłych należy mówić albo dobrze, albo wcale”. Jest to mądrość zdobywana przez ludzkość przez wieki po to, by zachować ład społeczny, prawo do ochrony dobrego imienia, zwłaszcza tych, którzy już nie mogą się sami bronić. Niektórzy burzą się na taką perspektywę. Co do zasady takie postępowanie jest słuszne wobec każdego. Oczywiście, są pewne wyjątki, zwłaszcza wobec osób publicznych, spełniających jakieś wysokie urzędy, zaangażowanych w decyzje mające wpływ na wielu innych ludzi. Ale nawet wtedy powinno to się odbywać w sposób ‘cywilizowany’. Przez wieki ludzkość wypracowywała zestaw praw i zaleceń, które odzwierciedlałyby moralny rozwój, jak choćby sprzeciw wobec odwetu, prawo do obrony, do zachowania dobrego imienia, itp. Nie chodzi o przymykanie oczu na przestępstwa czy nadużycia, ale o to, by ocena tego typu zjawisk nie była wynikiem instynktownych zachowań czy prostym odwetem lub zemstą.
Jedną z podstawowych rzeczy, które sprawią, że znajdziemy jakąś równowagę w tej materii jest formacja ludzka i duchowa, czyli wychowanie, jakie otrzymujemy. Mamy tak wiele możliwości, tak wiele różnego rodzaju bodźców i presji, że nie jesteśmy w stanie obejść się bez odpowiedniej formacji. Tu nie chodzi tylko o wiedzę i sprawność techniczną. O wiele bardziej chodzi o formację duchowo-etyczną, o kształtowanie prawego sumienia. Nie o poglądy a o wrażliwość serca, wolność, empatię i współczucie.
Mówienie o tym w taki sposób w dzisiejszych wścibskich i rozplotkowanych czasach wydaje się być chęcią kneblowania ‘wolności’ komunikacji, dociekań, informacji czy ekspresji. Dzisiaj jesteśmy przeczuleni na punkcie jakichkolwiek ‘ograniczeń’. Ale to jest złudzenie. W dobie współczesnej często przekraczane są granice wolności, dobrego smaku, a nawet przyzwoitości. To nie jest wcale dobre ani dla jednostek, ani dla społeczeństwa. Dlatego trzeba uczyć się takiego korzystania z tych nowych możliwości technicznych w komunikacji, aby przynosiły więcej pożytku nam jako wspólnocie, niż mnie, jako jednostce. Trzeba zatem trochę przeformułować przysłowiowe powiedzenie, złotą zasadę komunikacji: nie „albo dobrze, albo wcale”, ale myśląc raczej o dobru społecznym, wspólnotowym (nie utożsamiając go z interesem jakiegoś medium) czyli ‘albo dla większego dobra, albo wcale’.
Autor: Paweł Kosiński SJ