Co za myśli nurtują wasze serca

Grzegorz Kramer źródło: facebook.com

Jezus, w dzisiejszej Ewangelii (Mt 9, 1-8) zadaje pytanie: „co za myśli nurtują wasze serca”.
„Nurt myśli”, to bardzo ścisłe ukierunkowanie naszych myśli. Nurt ma też to do siebie, że lubi bardzo przyśpieszać, stawać się niebezpieczny. Te myśli, o których dziś mowa, to takie myśli, które nas mocno na czymś fokusują i sprawiają, że stają się niebezpieczne, mocno pochłaniające.
Jakie są nasze myśli, które nas pochłaniają, ukierunkowują? W jakich myślach się nakręcamy i one sprawiają, że brakuje nam wolności i pokoju?
Te konkretne myśli, w tej Ewangelii, wzięły się z zgorszenia. Jezus ich zgorszył. Albo, lepiej powiedzieć – oni się zgorszyli. Czym? Dobrocią Boga. Tym, że Jezus odważył się odpuścić człowiekowi grzechy, i to tak prosto.
Ta scena, obnaża coś, co w ludziach bardzo religijnych jest bardzo mocno niszczącą postawą. Obrażają się na Boga, który jest miłosierny, na ludzi, którzy o tym miłosierdziu, wobec innych grzeszników mówią. Jednak zwróćcie uwagę na to, że w zamian nigdy nic nie dają. Dają to, co jest proste i dla nich satysfakcjonujące: potępienie, warunki, obostrzenia. Jezus pokazuje im, że nie jest kimś, kto sobie szasta odpuszczaniem grzechów, co jest kwestią wiary, ale na potwierdzenie uzdrawia człowieka, by wszyscy zobaczyli, że Jego słowo ma realną moc. Oni tego nie potrafią.
Nie potrafią tego również dzisiejsi oburzeni, którzy szastają deklaracjami o zgorszeniach, bo często ich tezy są nieweryfikowalne. Jezus potwierdza uzdrowieniami, że Jego słowo ma moc.
No i ci biedni aparatczykowie religijno – moralni, zostają ze swoimi myślami, które ich pogrążają, drążą ich serca i zostają tylko ze złością.

 

Przejdź do treści