Czy Jezus pochwala złodzieja?

Grzegorz Kramer SJ 7 listopada 2025 źródło: https://www.facebook.com/grzekramer/posts/pfbid02SvPgTuFyeGMzhtsMRZzy71RQDEW3VU35Xk2V2jo2KzZujjUNo5hSe1qqqES7LX6Ul

Wczoraj mówiłem, że prawdopodobnie nie jest prawdą to, co Jezus mówił o zagubionej owcy czy pieniążku. No bo kto tak postępuje? Tak nieekonomicznie.
A dziś? Kolejny przykład, który jest co najmniej dziwny. Opowieść o człowieku, który nie dość, że roztrwonił, jako zarządzający, majątek swojego pracodawcy, to później, żeby ratować swoją skórę, zmniejsza długi, które inni mają wobec jego szefa.
Chyba nie ma dnia, żebyśmy w mediach nie słyszeli o aferach finansowych i każdy myślący człowiek jest nimi oburzony, wielu kwituje, że ci, co się tego dopuszczają są złodziejami. A w tej Ewangelii Jezus daje tego złodzieja jako przykład postępowania i roztropności.
O co tu chodzi?
Pewnie, że Jezus nie chwali złodziejstwa i nieuczciwości, ale raczej chwali to, że ten człowiek, który znalazł się w beznadziejnej sytuacji, wykorzystał ją do tego, by być bliżej ludzi, by uratować swoją skórę.
Kluczem do zrozumienia jest to, co dzieje się w kontekście, w którym Jezus opowiada tę i inne przypowieści. Mówi do ludzi, którzy pokładali nadzieję w skrupulatnym przestrzeganiu Prawa. Którzy byli bardzo surowi wobec tych, którzy tego nie robili. Oni uważali, że to Prawo jest ostateczną instancją, w której Bóg wyraża swoją wolę. Czyli nie wypełniając Prawa, sprzeciwiasz się Bogu. Oczywiście, że Prawo, Tora były ważne, ale Jezus uczy nas tego, że Prawo ma jeszcze Ducha. I nie chodzi tylko o to powiedzenie, jak w kontekście ludzkich praw, które trzeba dobrze interpretować. Duch to Bóg. Trzeba w Prawie odczytywać Boga, a nie przepisy. Są ludzie, którzy stawiają Prawo na równi z Bogiem, nie widząc w tym konkretnej sytuacji człowieka. I nie chodzi o relatywizm, ale umiejętność rozeznania. Jezus przecież nie pochwalał nieuczciwości, ale mądrość, którą miał w sobie nieuczciwy zarządca.
Znacie to hasło: „zawsze tak było”? Odrzuca się człowieka i jego konkretną sytuację, ale broni się systemu, prawa, bo to daje broniącym poczucie stabilności, co więcej to poczucie nazywają Bogiem, albo Jego wolą. Tymczasem ta przypowieść, jak i inne, uczą mnie, że choć prawo jest ważne, to ponad prawem jest człowiek i relacja z nim. I nie chodzi mi o to, że oszustwem mam budować paczkę przyjaciół, ale o to, że czasem, by ocalić człowieka, zobaczyć go w jego kontekście (również słabości), trzeba zawiesić prawo i normy.
Wiem, mówię bardzo ogólnie, ale właśnie o to chodzi, by znów nie robić kolejnych praw, opartych na kazusach, ale by nie bać się tego, co w Kościele nazywamy rozeznawaniem. Szukaniem tego, co dobre, co ocalające dla drugiego, w danym momencie.

Zapraszam również do odsłuchania mojego komentarza na YT, link poniżej:
Czy Jezus pochwala złodzieja?

https://www.youtube.com/watch?v=ZNto7d_IjnI

 

Przejdź do treści