Karmi najlepszym jedzeniem

Grzegorz Kramer SJ 3 grudnia 2025 źródło: https://www.facebook.com/grzekramer

Mamy dziś takie teksty, które pomagają nam znów przyjrzeć się temu, jaki jest Bóg. Nie religia, ale Bóg.
To ważne rozróżnienie, bo choć wierzymy w Kościół, który ma swój początek w Bogu, to doskonale wiemy, że Kościół tworzą (nie tylko w sensie „bycia w nim”) ludzie, to my nadajemy mu konkretny kształt. Dobrze to widać, jak Kościół zmienia się na przestrzeni wieków i jak jest różny w zależności od kontekstów, w których żyje. Dobrze do zobaczenia tego wykorzystywać relacje z papieskich pielgrzymek, wtedy widać jak różnorodni jesteśmy.
Ale wróćmy do wątku. Widzimy dziś Jezusa, który siedział na górze. Siedział i czekał. Bóg siedzi i czeka. Bóg nie pogania, nie nakazuje, nie szantażuje, nie wywiera presji, nie mówi: „musisz”. Dajcie sobie przestrzeń, by popatrzeć na Jezusa, który czeka. Najpierw na ciebie, Można to sobie zobrazować tak: jak czasem robimy zdjęcia, że eksponujemy jeden element, reszta jest zamazana. Jakby nieważna, ale jest. Zamarzcie, w swojej wyobraźni, wszystkich i zobaczcie tam tylko siebie. Jak, On patrzy przed siebie, z oczekiwaniem i widzi tylko ciebie. Czeka. A kiedy dojdziesz, nie chce cię pytać o to jak się sprawujesz, czy zdajesz egzamin i czy wszystkie zasady skrupulatnie są przez ciebie przestrzegane. On nakarmił wszystkich, Izajasz, w pierwszym czytaniu pisze, że Bóg przygotowuje na górze ucztę dla WSZYSTKICH ludów.
Jezus mówi, że żal mu tego tłumu, że żal mu ciebie i mnie. I znów, zobacz, w jakich przestrzeniach twojego życia jest Mu ciebie żal. Ale! Nie chodzi o taki, wiecie żal, jak pogardliwe współczucie. Nie. Ewangelia podpowiada, że wynikiem tego żalu, jaki miał nad nimi, było nakarmienie tych ludzi. I właśnie o to idzie, że w tym, co widzisz jako swoje miejsca, w których Jemu jest żal, On nie chce cię skarcić, ale nakarmić.
Trzeba w sobie połamać te dziwne bariery pseudopokorny i pozwolić Bogu na to, by nas nakarmił, by nam usłużył. To jest to, co dzieje się w czasie Eucharystii. On każe nam zasiąść do stołu i krząta się wokół Niego, by nam usłużyć. Nasz kult nie jest kultem, jak w innych religiach, gdzie człowiek korzy się przed bóstwem i coś dla niego robię. U nas kult polega na tym, że to Bóg służy nam. Myje nam nogi, karmi nas (najlepszym jedzeniem) i krząta się wokół stołu.
Adwent po to jest, byś pozwolił sobie na to, by zobaczyć, że potrzebujesz Boga czułego, który robi dla ciebie, a nie ty dla Niego.

Zapraszam również do odsłuchania mojego komentarza na YT, link znajdziecie w komentarzu
https://www.youtube.com/watch?v=dbA6LlsL_bE

Przejdź do treści