Odpuść sobie udział w codziennej gonitwie. To nakarmi twoje serce

Agata Rusek 19 marca 2025, 11:06 źródło: https://deon.pl/

Odpuszczanie nie jest łatwe. Na przykład odpuszczanie sobie aktywnego udziału w codziennej gonitwie. Wyłączanie Internetu na cały weekend, oparcie się pokusie oddzwaniania na telefon kontrahenta w sobotę o 18.30, danie sobie prawa, by nie czytać bieżących wiadomości, nie słuchać podcastów o najnowszych dramach w polityce, wyciszenie wszystkich komunikatorów i skupienie się na relacjach w realu. Często jest to warunek tego, by wreszcie usłyszeć własne pragnienia i potrzeby.
W poniedziałkowej liturgii Słowa (Łk 6, 36-38) zatrzymało mnie w sposób szczególny Jezusowe wezwanie: „odpuszczajcie”. Pomyślałam, że właściwie stanowi ono kwintesencję rekolekcji dla małżeństw, które mieliśmy z mężem radość współprowadzić w weekend. Był to niewątpliwie czas po brzegi wypełniony łaską, a cuda, które się w nim zadziały, były wyraźną, choć nie zawsze uświadomioną odpowiedzią poszczególnych osób na właśnie tę prośbę – by odpuścili…

Co jest niezbędne, by poczuć spokój serca?
Przyjeżdżające na Spotkania Małżeńskie pary zgodziły się już na samym początku odpuścić komfort wiedzy – nie wiedziały, co się będzie działo, kto dokładnie poprowadzi rekolekcje, jak one będą w praktyce wyglądały. Zaufały nam, animatorom, i zaryzykowały, że wyjadą z domu rekolekcyjnego z poczuciem zawodu czy zmarnowanego czasu. Myślę, że to taki wymiar odpuszczania, z którym, nie tylko jadąc na rekolekcje, miewamy problem. Iluż z nas chciałoby wiedzieć – już, dziś, teraz, natychmiast – jak będzie wyglądać przyszłość, jakie powołanie realizować, by być w życiu spełnionym, gdzie zainwestować swój czas, pieniądze, uwagę, by zysk był jak największy i jak najszybszy. Przykłady można mnożyć. Wiedza daje nam poczucie bezpieczeństwa. Trudno zaakceptować, a jeszcze trudniej samemu zdecydować się na to, że jej brak może być dla mnie owocny. Że to nie doszukiwanie się za wszelką cenę informacji o wszystkim i wszystkich tworzy przestrzeń, by ćwiczyć się w zaufaniu. Czyli w czymś, co jest niezbędne, by poczuć pokój serca.

Bez tego trudno usłyszeć swoje pragnienia i potrzeby
Innym wymiarem odpuszczania, który przynosi piękne owoce nie tylko w życiu małżonków jeżdżących na Spotkania Małżeńskie, jest odpuszczanie sobie aktywnego udziału w codziennej gonitwie. Wyłączanie Internetu na cały weekend, oparcie się pokusie oddzwaniania na telefon kontrahenta w sobotę o 18.30, danie sobie prawa, by nie czytać bieżących wiadomości, nie słuchać podcastów o najnowszych dramach w polityce, wyciszenie wszystkich komunikatorów i skupienie się na relacji z bliźnim w realu a nie wirtualu – to wszystko jest niezbędne nie tylko do tego, by się spotkać z drugim człowiekiem czy z Panem Bogiem. Często jest to warunek tego, by wreszcie usłyszeć własne pragnienia i potrzeby. To odpuszczanie całego napięcia wynikającego z często nieuświadomionego pośpiechu i stresu, w którym ciągle żyjemy, jest czasem wyjątkowo trudnym wyzwaniem.

Wypuścić z zaciśniętego serca urazy, które nam ciążą
Wreszcie na naszych rekolekcjach było mnóstwo czasu i okazji, by odpuszczać dokładnie w tym sensie, w jakim wzywa nas do tego Jezus we wspominanej we wstępie ewangelii o byciu miłosiernym na wzór Ojca w niebie (Łk 6, 36-38). Jest to niezwykła chrześcijańska sztuka i ciągła nauka w myśl zasady learning by doing („uczenie się przez działanie”), by ćwiczyć się w umiejętności wybaczania – wybaczania, które czasem polega właśnie na tym, że wypuszcza się z zaciśniętych dłoni czy zamkniętych serc te wszystkie urazy, krzywdy, wspomnienia, które nam ciążą i nie pozwala, by własne opinie, przekonania, poglądy i oczekiwania przesłaniały całą prawdę o naszych relacjach. Własnych krzywd i opinii trzymamy się zazwyczaj bardzo kurczowo. To trudne, by odpuścić sobie ich skrupulatną pielęgnację i hodowanie przygnębiających myśli w sobie. Trudne, ale nie niemożliwe.

Te trzy rzeczy pomogą ci odpuścić to, co zbędne i pełne pośpiechu
W Wielkim Poście Pan Bóg co chwila przypomina nam w swoim Słowie, że On niestrudzenie tworzy nam warunki do szczęśliwego życia już tutaj na ziemi. Po to przecież daje nam przykazania, które stanowią niejako ramki do bezpiecznego i spełnionego funkcjonowania w naszej codzienności. Myśląc o doświadczeniu naszych weekendowych rekolekcji, przyszło mi do głowy, że można odkryć analogicznie pewne warunki, które sprzyjają „odpuszczaniu”.
Po pierwsze, kryzys. Kryzys bowiem, czyli doświadczenie trudu, zniechęcenia, jakiejś bariery, z którą nie potrafimy sobie poradzić, stawia nas w sytuacji, w której czujemy się bezradni i jesteśmy skłonni zaakceptować nawet brak komfortu wiedzy, by spróbować zmienić własną sytuację. Najpiękniejsze owoce rodzą się wtedy, gdy w takich momentach wołamy do Pana Boga w bezsilności, spuszczamy gardę i dajemy się prowadzić w nieznane. Z Nim cuda gwarantowane, choć nie zawsze takie, jakich sami byśmy sobie życzyli.
Po drugie, specjalny czas. Rekolekcje – z ich napiętym harmonogramem i kontaktem z inspirującymi treściami – sprzyjają temu, by odpuścić sobie udział w biegu codzienności. Tworzą otoczenie, niejako inkubator, w którym możemy się zatrzymać, dać zaopiekować, nakarmić, uzdrowić i umocnić. Trzeba jedynie naszej zgody, by w tę przestrzeń wejść i z niej skutecznie skorzystać. I otwartości na sugestie, czasem dość namolnie powtarzane: „Świat naprawdę się nie zawali, gdy na dwa dni wyłączycie się z sieci”.
Po trzecie i z pewnością najważniejsze – łaska sakramentalna. Coś, co bardzo łatwo nam sprzed oczu umyka: stała, niezmienna Obecność Pana Boga przy człowieku. Udział w spowiedzi, Eucharystii, wierne trwanie w wierze (chrzest!), w małżeństwie czy w kapłaństwie – momentów, gdy Pan Bóg daje się doświadczyć i wspiera bardzo konkretnymi natchnieniami, siłami, mądrością nie da się w tych przestrzeniach zliczyć. Ale czasem potrzebujemy, by ktoś nam o tej sakramentalnej Obecności przypomniał, uświadomił, nazwał w sposób, który jest dla nas zrozumiały. Wszystko po to, byśmy doświadczali miłosierdzia i miłosierdzie dalej nieśli w świat.

Nie jesteśmy zostawieni sami sobie
Jezus mówi: „Odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone”. Nawet gdy wydaje się to trudne i nierealne, pamiętajmy, że nie jesteśmy zostawieni sami sobie. On ciągle zabiega i wymyśla miliony sposobów, by pomóc nam kruszyć skamieliny naszych serc i wprowadzać pokój we wszystkie ich zakamarki. Wielki Post to kolejna szansa, by skorzystać z którejś z dróg, którą dla nas proponuje. Może już w najbliższy weekend zamiast spędzić weekend z maratonem seriali, poświęcisz swój czas, by wziąć udział w jakichś rekolekcjach? Odpuść sobie Netfliksa. Daj się zaskoczyć Życiu, które jest w Nim.

Autor: Agata Rusek

 

Przejdź do treści