Owca i drachma

Grzegorz Kramer SJ @KramerGrzegorz 6 listopada 2025 źródło: https://x.com/KramerGrzegorz/status/1986292159348142152

Prawdopodobnie to nieprawda, co Jezus dziś mówi o owcy, o drachmie, zagubionym małym pieniążku, ale o tym później. Aby dobrze zrozumieć, co Jezus mówi w tym tekście, trzeba usłyszeć pierwsze trzy zdania Ewangelii. „Zbliżali się do Jezusa grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie. Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi”. Mamy tu dwa spojrzenia na grzech. Nasze ludzkie, pełne wymierzania, pytania, co grzechem jest, co nie jest. Prawniczość. I drugie, Boże. „Zbliżali się do Niego grzesznicy, by Go słuchać”. Bóg, kiedy bierze się za nasz grzech, to nie z precyzją księgowego, ale zabiera się za nasze ucho, by nam szeptać o szalonej, nielogicznej, swej miłości. Dlatego, właśnie twierdzę, że Jezus mówi nieprawdę o owcy i drachmie. Najprostsza ekonomia powie, że bezsensownie jest zostawiać 99 owiec, by iść szukać jednej. Wpisuje się ją w straty. Żaden mądry pasterz nie zaryzykuje 99, żeby szukać jednej. Żadna Pani, kiedy zgubi parę groszy, nie robi tulu zabiegów, by ją odszukać, później spotkania dla przyjaciółek. Koszty okazałyby się zbyt wysokie. No właśnie Miłość Boga, wbrew temu, co sądzili faryzeusze, wbrew temu, co sądzimy my, nie jest oparta na logice i kalkulacji. Aby mocniej pojąć jaka jest ta Jego miłość, zwróćcie uwagę na jeden szczegół. Pojawia się pasterz – mężczyzna i szukająca – kobieta. W tym tekście Bóg objawia się nam w całości. On jest i naszym Ojcem i naszą Matką. Zobaczyć w Bogu nie tylko sprawiedliwość, ale także posuniętą do granic naiwności miłość. Nie wykalkulowaną, nie warunkową, ale po prostu taką zwykłą, nie poddającą się szukającą aż do absurdów możliwości. Zostawiającą 99 owiec, szukająca paru groszy, a później robiącą z tej racji, wielką imprezę. Możemy zostać przy faryzeuszach i ich sposobie patrzenia na Boga i nasz, swój grzech. Gdzie ciągle padają pytania o granice, o to, co należy zrobić, by tego grzechu się pozbyć. Liczy się prawo. Tu pojawiają się odwieczne pytania, co wolno, a czego nie, w jaki sposób być porządku wobec Boga. Ale to tak jakby przyjść do mamy, taty, żony, męża, chłopaka, dziewczyny czy przyjaciela po prostu i zażądać od nich wyznaczenia nam granic. Bo chcielibyśmy życia poużywać, ale być też w porządku wobec nich. Myślę, że czujemy, że takie postawienie sprawy jest bezsensowne. Źle się czujemy, kiedy proponuje się nam przebaczenie bezwarunkowe, wcale nie oparte na księgowości. Traktujemy nasz grzech i przebaczenie nam jako coś prywatnego. To, co jest przebaczeniem, nie jest prywatą. To jest po to, by inni zobaczyli. By inni mogli zobaczyć, że jest przebaczenie, że jest miłosierdzie. Darmowe. Paweł kiedyś napisał: dostąpiłem miłosierdzia po to, by we mnie pierwszym, Jezus Chrystus pokazał całą wielkoduszność jako przykład dla tych, którzy w Niego wierzyć będą. Można powiedzieć, że „po to” grzech w życiu chrześcijanina, by jeszcze bardziej czuł się kochany, i bardziej kochał. Zauważcie, że w tej Ewangelii, Bóg, kiedy widzi grzesznika, spotyka się z nim to się cieszy. Pasterz, kobieta, cieszą się, a w raz z nimi ich przyjaciele. Całe zwycięstwo złego polega na tym, że nie potrafimy tej radości dostrzec, że czujemy się źle po przebaczeniu. Bo jest w nas coś z faryzeuszy, którzy podejrzliwie patrzą na to, że Bóg spotyka się z grzesznikami, że im przebacza, i co więcej cieszy się z ich powrotu, ba, nie tyle z powrotu, co z ich odszukania. Po znalezieniu owcy, pasterz nie zamyka jej w zagrodzie z drutem kolczastym, po znalezieniu drachmy, kobieta nie zamyka jej w sejfie. Nie oboje dalej ryzykują zgubę. Kiedy Bóg, Ci przebacza, to bezwarunkowo i zawsze zostawia dalszą wolność. Naprawdę. Nie bójcie się. Jezus jada i rozmawia z grzesznikami. Nie przejmuje się ujadaczami, którzy nie chcą przyjąć Miłosierdzia.

Zapraszam również do odsłuchania mojego komentarza na YT „Bóg nie rzuca gromami”

https://www.youtube.com/watch?v=2ytVJS8mzMA

Przejdź do treści