Sam decydujesz jaka będzie Twoja spowiedź
Magdalena Urbańska 13 marca 2025, 09:08 źródło: https://deon.pl/
Wielki Post nierozłącznie kojarzony jest z nawróceniem, a więc i spowiedzią, długimi kolejkami do konfesjonałów. Z jednej strony to dobrze. Jeśli dla kogoś Wielki Post jest motywacją, by powrócić do sakramentów, warto za nią pójść. Z drugiej zostaje pewien niedosyt. Czy jedna spowiedź w roku „wystarczy”?
„Co najmniej raz w roku w czasie wielkanocnym komunię świętą przyjąć” – mówi jedno z przykazań kościelnych. No dobra, trzeba przyjąć komunię, to pójdę do spowiedzi. Odhaczone, dajcie mi spokój. Można? Można. Jednak nie o to w życiu chodzi, by odhaczać przepisy (zakładając, że w ogóle ktoś je zna i się nimi jakkolwiek przejmuje), ale o to, by zacząć żyć bardziej, mocniej, pełniej.
Ignacjańskie „magis” odzywa się we mnie nie tylko, gdy mówię o sakramentach, choć tu ostatnimi dniami dobija się szczególnie. Poszukujemy głębi, sensu, siły, radości, spełnienia, wyciszenia. Przy tym wszystkim często zapominamy, że Jezus je dla nas ma. Na wyciągnięcie ręki, w sakramentach.
To, co podstawowe, powszednieje. Szukamy więc kolejnych treści, rekolekcji, sposobów modlitwy i medytacji, jednocześnie zaniedbując podstawy. Czasem też nakręcamy się jak chomik w kołowrotku na to, że każda spowiedź musi nieść jakieś „wow!”, każda przyjęta komunia powinna nas odczuwalnie umacniać (jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki), tymczasem może się z pozoru nie dziać nic. Może się zdarzyć, że bardzo dobrze przygotujesz się do spowiedzi, szczerze wylejesz swoje serce przed spowiednikiem, a on powie jedno zdanie (nijak mające się do twoich słów), udzieli rozgrzeszenia i z Bogiem. Może tak być. Czy to źle? No nie…
Pan Jezus żyje, zmartwychwstał. On działa w swoim Kościele tak jak chce. Być może postawi na mojej drodze spowiednika, który – jak ojciec Pio – będzie ze mnie czytał jak z otwartej książki. Może jednak trafię do kapłana, który ojcem Pio nie jest. Nie oznacza to jednak tego, że Bóg przez niego nie działa. Na ważność sakramentu główny wpływ ma penitent, nie spowiednik. Patrząc tylko po ludzku, możemy czuć się zawiedzeni. Patrząc z perspektywy wiary – każde rozgrzeszenie jest tak samo ważne, wartościowe, niezwykłe, życiodajne. Każde. Warto wybierać spowiedników mądrze, ale pamiętając przy tym, że oni są tylko (i aż!) pośrednikami. Łaski płyną od Boga, nie od kapłana.
Co mogę zrobić, by moja wielkopostna spowiedź przyniosła życie? Powiedziałabym przekornie: zadaj to pytanie Jezusowi. Może On na nie od dawna czeka… To Ty decydujesz jaka będzie Twoja spowiedź – czy będzie szczerym spotkaniem serce przy sercu, czy może tylko odhaczeniem obowiązku.
Wielki Post szybko minie. Nie oszukujmy samych siebie, że mamy jeszcze sporo czasu by pomyśleć o spowiedzi. Czas pędzi nieubłaganie, a im dłużej zwlekamy, im więcej znajdujemy wymówek, tym trudniej potem po prostu się przełamać i przyjść do konfesjonału. Tym trudniej zatrzymać się w ciszy na dłuższą modlitwę (najlepiej nie raz, ale co najmniej kilka), by zrobić dobry rachunek sumienia. Trudniej też przełamać się i podejść do konfesjonału, bo nie łudźmy się – szatanowi nie w smak, żebyśmy czerpali siłę z sakramentów, zrobi wszystko żeby je nam zohydzić, zaczynając od pokazania kapłanów w jak najgorszym świetle, po podważanie sensu spowiedzi, a jeśli to nic nie da – będzie wzbudzał lęk przed odrzuceniem, niezrozumieniem, przed szczerością.
Niech ten Wielki Post będzie okazją do zatrzymania się i refleksji nad tym jakie jest moje podejście do sakramentów. Do zadania sobie szczerych pytań, np. czy wierzę w to, że w konfesjonale czeka na mnie Jezus, nie tylko ksiądz? Czy wierzę w to, że Pan chce mi dawać siłę, troszczyć się o mnie i dać mi wszystko to, co potrzebne jest mi dziś do życia w pełni? On nic nie zabiera, ale wiele daje. Choć czasem, zapatrzeni w nasze braki, nie potrafimy tego dostrzec. Jezus czeka. W tym Wielkim Poście, w sakramentach, które nam daje również. Zacznijmy z Nim o tym szczerze rozmawiać, również o naszych lękach, oczekiwaniach, wątpliwościach. Jeśli nie potrafimy Go usłyszeć i ciągle nie wiemy co zrobić, zaufajmy Kościołowi. Sakramenty są życiodajnym źródłem. Pytanie czy zechcemy z niego czerpać…
Autor: Magdalena Urbańska