Wielki Post to ruch

Wielki Post to ruch, zmiana, podjęcie jakiejś decyzji. Jeśli ktoś ci ukradł Boga, wyrusz na Jego poszukiwania

Agata Rusek 5 marca 2025, 11:00 źródło: https://deon.pl/

Wielki Post to ruch, to zmiana, to podjęcie jakiejś decyzji i ruszenie w drogę bez pewności rezultatu.
Okradli nas. Nie pierwszy ani – obawiam się – nie ostatni raz. Ale choć przeżywamy w związku z tym dużo przykrych emocji, to nie potrafię opędzić się od jednej myśli: warto choć raz stracić to, co dla nas wartościowe i materialne, by zobaczyć, do czego i jak mocno jest przywiązane moje serce.

Czy można naraz przeżywać złość i pokój serca?
W poniedziałkowy poranek mój mąż wyszedł do pracy z zamiarem pojechania do niej na swoim ukochanym, wypieszczonym rowerze. Wrócił po dłuższej chwili, a jego pierwsze słowa nawiązywały do czytań, którymi modliliśmy się wczesnym rankiem: „Pan dał, Pan zabrał, niech imię Pana będzie błogosławione” (Hi 1,20). Okazało się, że nocą ktoś splądrował piwnice w naszym bloku i zabrał z nich co cenniejsze hulajnogi, wózki i rowery. Dzieciaki przejęte, policja bezradna, my – bardzo smutni, ale zaskakująco (nie-ziemsko?) spokojni. To nie tak, że nie zabolało. Wszak ten właśnie rower był wymarzonym i osiągniętym ciężką pracą prezentem na pewien okrągły jubileusz. Ale smutkowi, bezsilności i takiej ludzkiej złości i poczuciu skrzywdzenia towarzyszył… pokój serca.

Im dłużej o nim myślę, tym wyraźniej widzę, że taki pokój wynika z wytrwale pielęgnowanej na modlitwie postawy ufności (Pan pobłogosławi w ten czy inny sposób) i pokory (wszystko, co mamy, to Jego dar). Mam jednak poczucie, że pokusa przywiązywania się do rzeczy i gromadzenia bogactw (także tych rozumianych niematerialnie: jako kolejnych ciekawych projektów, relacji, przeżytych doświadczeń) to coś, z czym muszę się nieustannie mierzyć, żyjąc w naszym pięknym, dostatnim kraju. Przypuszczam też, że nie jestem odosobniona w tej skłonności do przywiązywania zbyt dużej wagi do tego, co (wydaje mi się), że mam.

Potrzebujemy „rekolekcji dla bogatych młodzieńców”
Od wielu miesięcy zachęcam moich zaprzyjaźnionych kapłanów, by pomyśleli o organizowaniu „rekolekcji dla bogatych młodzieńców”. Mam poczucie, że ewangeliczna historia o tym, jak Jezus patrzy z miłością na chłopaka, który żyje zgodnie z przykazaniami, ale nie potrafi sprzedać wszystkiego i iść za Nim (Mt 19, 16-22), to opowieść o wielu, wielu z nas. Oczywiście pod warunkiem, że zechcemy zauważyć, jak bardzo uprzywilejowani jesteśmy, mieszkając tu, gdzie mieszkamy, mając swobodny dostęp do edukacji, pracy, opieki zdrowotnej, mogąc przebierać w kościołach, gdzie czeka nas spotkanie z żywym Bogiem i ciesząc się pokojem i dobrobytem, którego nie doświadcza dziś zdecydowana większość ludzkości (polecam lekturę rankingów bogactwa).

Za każdym razem, gdy czytam ten fragment Pisma Świętego, myślę o tym, jak łatwo przyzwyczajamy się do tego, co mamy i jak niepostrzeżenie to bogactwo zasłania nam cały – szalenie przecież różnorodny – krajobraz współczesności. Sądzę też, że wielu z nas, ludzi wierzących, może z równą łatwością jak ów młodzieniec mówić Panu Bogu: „Nauczycielu, przestrzegam wszystkich Twoich przykazań”. Nic dziwnego: kiedy jesteś zdrowy, syty, otoczony wartościowymi przekazami (można!), dość łatwo jest kierować się Bożymi wskazówkami. W tym kontekście doświadczenie bycia okradzionym to całkiem niezły wstęp do osobistych „rekolekcji bogatego młodzieńca”. Wyrwanie z pewnego komfortu, zmierzenie się z bezradnością, frustracją, realnym podkopaniem zaufania i poczucia bezpieczeństwa, wreszcie z koniecznością zmierzenia się z jakimś rodzajem ubóstwa (być może znowu: bardziej duchowego niż materialnego) – to cenne wsparcie w osobistym nawróceniu.

To pytanie warto sobie zadać w Wielkim Poście
U progu Wielkiego Postu w tym kontekście pojawiła mi się też w sercu inna myśl: czy czułabym żal, gdyby ktoś ukradł mi Pana Boga? Poczekajcie, poczekajcie. Zostańcie na chwilę z tym pytaniem. Wiem, że ono abstrakcyjne i zapewne nieteologiczne, ale warto je sobie dziś, w Środę Popielcową i w ogóle w Wielkim Poście postawić. Czy moja wiara jest dla mnie bogactwem? Czy moja relacja z Miłosiernym Ojcem jest skarbem, który chronię, pielęgnuję i o który się troszczę? Czy przypadkiem nie jest tak, że coś albo ktoś mnie z Jego Obecności i bliskości podstępnie (niepostrzeżenie) okrada? Może być przecież tak, że w swojej przepełnionej pośpiechem, ważnymi – także związanymi z osobistym powołaniem – sprawami nie zauważyłam, jak na tronie mojego życia zasiadła Praca, Dzieci, Mąż, Hobby… Albo przekaz dnia sączący się z mediów, z których korzystam czy antyklerykalnie nastawiona sąsiadka skutecznie podmieniły w moim myśleniu obraz Boga, który jest Miłością, na jakąś pozłacaną, paskudną statuetkę bożka. Martwą i bezosobową.

Wielki Post to ruch, to zmiana, to podjęcie jakiejś decyzji
Gdy w poniedziałkowy poranek mój małżonek wyciągnął telefon, by zadzwonić na policję, wielu z naszych sąsiadów stukało się w głowę. Po co? Naiwniak. Stało się. Na pewno nic już nie da się zrobić. To też jest częsta nasza pokusa – po prostu przyjąć do wiadomości, że zło się wydarzyło i zaakceptować je. Mój spowiednik zwrócił mi jednak uwagę, na pewien aspekt, który u progu Środy Popielcowej mi umykał. „Popatrz na naród wybrany – na to jak wychodzi z niewoli Egiptu. Wielki Post to ruch, to zmiana, to podjęcie jakiejś decyzji i ruszenie w drogę bez pewności rezultatu”.

Jeśli ktoś Ci ukradł Pana Boga, to wyrusz na Jego poszukiwania. Nawet jeśli dziś, na starcie, kompletnie nie masz przekonania, że ten wysiłek przyniesie sensowne rezultaty. Bo przyniesie. Choć pewnie nie w taki sposób, jak ty sobie zaplanujesz. Nasze skradzione rzeczy nie zostały znalezione przez policję (jeszcze?). Ale ten prosty gest zgłoszenia na policję pozwolił nam doświadczyć ludzkiej dobroci i życzliwości z zupełnie nieoczekiwanych stron. Kolejny raz zło zostaje pokonane przez Dobro. Ta Boża logika ukryta w szarości pokory, cichych podszeptach Ducha i Jego żywej Obecności objawiającej się wbrew ludzkiemu porządkowi – to skarb, który jest dany każdemu. Każdemu, kto zechce po niego sięgnąć.

Autor: Agata Rusek

 

Przejdź do treści